FILM DLA MATEK I CÓREK

Trwają zdjęcia do najnowszej produkcji Studia Filmowego TOR, filmu ZBLIŻENIA w reżyserii Magdaleny Piekorz.

Tematem filmu jest silna emocjonalna więź między matką graną przez Ewę Wiśniewską i jej dorosłą córką, w którą wciela się Joanna Orleańska. Udało nam się porozmawiać z aktorkami w trakcie jednej z przerw w zdjęciach i zapytać je o ich bohaterki oraz współpracę i emocje towarzyszące im na planie.

Aktorki o swoich bohaterkach

Ewa Wiśniewska: Bardzo się ucieszyłam z propozycji Magdy Piekorz. Grana przeze mnie rola matki należy do tych, które niezwykle angażują aktora. Ta postać przypomina mi Charlottę, w którą wcieliłam się w spektaklu teatru Ateneum pt. „Sonata jesienna” według Ingmara Bergmana. Takie role sprawiają, że aktor zapomina o wszystkim, co go otacza, ważne jest tylko to, co dzieje się na scenie czy na planie filmowym.

 

Joanna Orleańska: W filmie Magdy Piekorz gram 37-letnią Martę, kobietę która mimo swojego wieku i faktu, że jest już mężatką jest silnie emocjonalnie związana ze swoją matką. Podobnie jak Marta również jestem bardzo blisko z moją mamą, tak jak ona pochodzę ze Śląska i byłam  wychowana w bardzo rodzinnej tradycji. W odróżnieniu jednak od mojej bohaterki jestem osobą bardzo niezależną i dlatego ta rola jest dla mnie ciekawym aktorskim wyzwaniem.

Relacja matka-córka

Ewa Wiśniewska: Marta i matka są ze sobą bardzo silnie związane. Łączy je miłość a jednocześnie wzajemna posesywność. Niemoc istnienia bez lustra, którym jest ta druga osoba.

Joanna Orleańska: Po stracie ojca, Marta i jej matka stały się dla siebie nawzajem całym światem, ich relacja jest tak silna, że nie mogą bez siebie funkcjonować. Najpierw matka poświęciła swoje życie, żeby stworzyć córce idealny świat, pełen ciepła i miłości, a teraz Marta w poczuciu odpowiedzialności, nie potrafi zostawić matki samej sobie, nawet jeśli dzieje się to kosztem jej własnego życia.

Jednak Marta nie zdaje sobie sprawy z tego jak bardzo jest uzależniona od matki, a matka od niej i jak bardzo się przez to wzajemnie krzywdzą.

Aktorki o swoim spotkaniu na planie

Ewa Wiśniewska: W rolę mojej filmowej córki – Marty, wciela się Joanna Orleańska, z którą spotkałam się na planie po raz pierwszy i to jest wspaniałe spotkanie. Rozumiemy się bez słów, bez zbędnych dopowiedzeń. Jeśli dyskutujemy, to są to rozmowy o niuansach.

Joanna Orleańska: Przyznam, ze miałam tremę spotykając się na planie z tak doświadczoną aktorką, jaką jest Ewa Wiśniewska, zwłaszcza, że zaczynaliśmy od najtrudniejszych, bardzo mocnych,  emocjonalnych scen. Okazało się jednak, że jest ona  wrażliwą osobą, bardzo świadomą i silną, a także piękną i interesującą kobietą. Cieszę się, że mogę podpatrywać ją i od niej się uczyć.

Zbliżenia

Joanna Orleańska: Wszyscy bohaterowie tego filmu są w jakiś sposób samotni. Zbliżają się do siebie, żeby się spotkać, ale ich emocje i inne relacje, w których funkcjonują, powodują, że im są bliżej siebie tym bardziej zaczynają się odpychać.

Ewa Wiśniewska: To, o czym opowiadamy, to zbliżanie się bohaterów, ale również odpychanie. Emocjonalne zazębianie się, które ostatecznie powoduje, że ludzie odpadają od siebie, jak atomy i oddalają się.

Kto powinien zobaczyć „Zbliżenia”?

Joanna Orleańska: To film dla ludzi, którzy mają potrzebę bliskości, którym zależy na drugiej osobie i którzy lubią świetnie skonstruowane, autorskie kino, takie jak filmy Magdy Piekorz.

Ewa Wiśniewska: Myślę, że wszystkie matki i córki powinny razem wybrać się do kina. Relacja córki z matką, podobnie jak zobrazowana w filmie „Pręgi” relacja ojca z synem, to odwieczne konflikty, które zawsze będą nam bliskie.

Martin Scorsese - MASTERPIECES OF POLISH CINEMA BIP Kultura na Widoku