BLOG 36 (2017-05-29)

Ostatni miesiąc układa się w dziennik podróży. Było ich tyle, że odczuwam rodzaj wyrzutów sumienia – przed oczyma jawi się tyle widoków, tyle nastrojów, tylu ciekawych ludzi, a wrażliwość człowieka jest ograniczona. Pojemność mózgu czy serca nie pozwala ogarnąć tej oferty, czuję jak wiele wrażeń się marnuje, jest mi przykro na myśl, że nie przetrawiłem wiele z tego, co było mi dane. Wracając do pośpiesznie robionych notatek mam przed oczyma krowy na pastwisku, które przeżuwają świeżo zjedzoną trawę. One korzystają z czasu, a ja czuję, że mam go niewiele i powtarzam głupie powiedzonko „że przed metą się przyśpiesza”. Gdzie jest meta? Ilu z nas pada przed metą? Mam przed oczami obraz Andrzeja Wajdy fotografowanego w Gdyni w trakcie Festiwalu Filmów Polskich. Snuł plany na przyszłość i czuło się, że ma jeszcze wiele do zrobienia, a kilka dni później zgasł. Czy doszedł do mety?

Zacząłem próbne zdjęcia do „Eteru”. Od początku mam przed oczyma obsadę głównego bohatera, którego dwadzieścia lat temu zagrałby Zbyszek Zapasiewicz. Postawiłem na Jacka Poniedziałka, pracowałem z nim już dwa razy – przy telewizyjnym „Skowronku” i nie tak dawno w „Obcym Ciele”. Stawiam na jego chłodną zdolność rozumowania i wprawdzie w życiu w wielu sprawach mogą nas różnić zapatrywania, to myślę, że sam fakt posiadania własnych zapatrywań już nas zbliża. Kiedyś Pan Poniedziałek rozważał swój czynny udział w polityce. Myślę, że miał szansę na sukces, ale odradzałem mu ten krok w przekonaniu, że szkoda grzebać jego talent. A przykłady Nikity Michałkowa czy Tadeusza Łomnickiego dowodzą, że artyście nie warto mieszać porządków w ramach artystycznej fikcji. Albo gra się Króla czy Prezydenta, albo zabiega się w „realu” o zupełnie inny rodzaj władzy.

Problem obsadowy w „Eterze” to antagonista Ukrainiec, w scenariuszu ktoś bliski duchem postaci Księcia Myszkina. Fotografowałem na razie trzech Ukraińskich kandydatów, z których dwóch włada polskim tak dobrze, że nie potrafili udawać, że mówią łamaną polszczyzną. Z umów koprodukcyjnych wynika, że muszę powierzyć jedną z głównych ról aktorowi z Węgier, którego trzeba będzie zdubbingować. Jeszcze jedna łamigłówka obsadowa. Do roli Ukraińca mam kandydata z Krymu, który wziął paszport rosyjski i aktualnie mieszka w Moskwie. Ukraińskie przepisy wykluczają możliwość zatrudnienia go w głównej roli, skoro w budżecie mamy pieniądze ukraińskich podatników. Sprawa wcale nie jest polityczna. To samo przeżyłem przed laty kręcąc „Dotknięcie Ręki”, gdzie w obsadzie miała się pojawić Francuzka, Jeanne Moreau, a w budżecie były pieniądze angielskich podatników i rolę musiałem oddać komuś z angielskim paszportem (była to Sarah Miles – też gwiazda, ale zupełne przeciwieństwo moich oryginalnych planów).

Zaczęły się wyjazdy w poszukiwaniu objektów zdjęciowych (od niedawna nazywanych „lokacjami”, co dla mnie kojarzy się raczej z osadnictwem chłopskim w średniowieczu). Znów rachuby: gdzie jest ładniej, a gdzie taniej. Rozterki reżysera, który jest zarazem producentem, a nasz budżet jest jeszcze niedomknięty i liczę na dawną obietnicę Pana Ministra Kultury, że wesprze nas w trudnej chwili, która właśnie nadchodzi. Planujemy pierwsze zdjęcia w sierpniu.

A teraz o podróżach. Od drobnych krajowych: do Torunia (na panel o kulturze pionowej i poziomej) do Krakowa (do Ogrodów Sztuki), do Serocka (zgrupowanie młodzieży wybitnie uzdolnionej) i wreszcie ostatnio do Gdańska, do Filharmonii Bałtyckiej, gdzie zapowiadałem koncert symfoniczny na 50-lecie Reformacji. Dla Katolika trudne pytanie – czy Marcin Luter mógł osiągnąć sukces pozostając (jak święty Franciszek) w ramach rzymskiego kościoła (stałby się dzisiaj pewnie dzisiaj „świętym Marcinem Lutrem”), czy też lepiej się stało, że czyniąc wyłom potrząsnął chrześcijaństwem? Miałem wśród słuchaczy luterańskich biskupów i byłego premiera Buzka. Wymieniając Jego zasługi za największą uznałem to, że jest ojcem znakomitej aktorki Agaty.

Z dalekich podróży majowych najodleglejszy był Pekin. Uczestniczyłem w przeglądzie moich filmów w Chińskim Archiwum Filmowym, gdzie w programie, za sprawą Polskiego Instytutu Kultury w Pekinie, obok „Obcego Ciała” i „Constansu” znalazły się dwa moje filmy „wyznaniowe” - o Kolbem i Bracie Albercie. Zważywszy bardzo wrogi stosunek władz chińskich do wszelkich form chrześcijaństwa odnotowuję ten szczegół jako malutki znak zmiany. Dojmująca jest pustka duchowa Chin, które przeżyły rewolucję kulturalną Mao. A o samym przywódcy, czczonym oficjalnie przez władze, usłyszałem zaskakujące zdanie, które przypisuje mu zasługę w tym, że w krótkim czasie spróbował tylu rozwiązań, które okazały się błędem, że jego następcy u władzy wiedzą, czego trzeba się wystrzegać.

Z Chin poleciałem do Mongolii. Podejmowany tam przez miejscową Szkołę Filmową, Telewizję i odpowiednik Filmoteki, a przede wszystkim przez kolegę po fachu, mongolskiego studenta Łódzkiej Szkoły, Tumena, który wraz z Polskim Ambasadorem był duszą całego przedsięwzięcia. Z nim w trakcie wycieczki w step przeżyłem burzę piaskową i zapewniam, że jest to przeżycie, którego się nie zapomina. Ostatnim etapem w Azji był Sybir, gdzie super aktywny polski Konsul w Irkucku zorganizował moją retrospektywę i spotkania z Polonią w Osolju, miejscu zsyłki Rafała Kalinowskiego, gdzie dziś działają Siostry Albertynki (te od Brata Alberta) i karmelitanki klauzurowe, którym miałem okazję odpowiedzieć (za zgodą zwierzchności) o prawdziwych losach mojej kuzynki Tei, którą uwieczniłem w „Obcym Ciele”.

Na liście moich podróży znalazł się jeszcze Algier, gdzie dzięki staraniom Ambasady reprezentowałem Europę na Festiwalu Filmowym, a mój film „Życie jako śmiertelna choroba przenoszona droga płciową” wzbudził niepokój cenzury z powodu słowa „płciowy” w tytule. Znamienne, że w Europie osoby „przykościelne” też często pomijają ten człon mojego tytułu.

Do sprawozdania z podróży muszę jeszcze dodać Cannes, gdzie na 70-lecie Festiwalu odbył się polski wieczór z udziałem dotychczasowych uczestników i laureatów Festiwalu. W ciągu tych lat miałem pięć moich filmów w oficjalnej selekcji („Życie Rodzinne”, „Spiralę”, „Constans”, „Drogi pośród nocy” „Cwał”), dostałem nagrodę za reżyserię („Constans”) i kilka pomniejszych wyróżnień. To pozwoliło mi wstąpić na schody z czerwonym dywanem w towarzystwie Romka Polańskiego (który mimo swej osiemdziesiątki trzyma się jak młodzieniec) i Jerzego Skolimowskiego (też w formie). Było wielu młodszych kolegów reżyserów i wykonawców, a pośród nich Lech Wałęsa z okazji pokazu nagrodzonego niegdyś Złotą Palmą „Człowieka z Żelaza”. I to pozwala mi zakończyć to sprawozdanie w Moskwie, gdzie trafiłem z racji zajęć ze studentami reżyserji, ale także z powodu Festiwalu Filmów Polskich „Wisła”, na którym pokazano tryptyk Wajdy o człowieku z marmuru, z żelaza i z nadziei (to podtytuł filmu o Wałęsie). Mam w Moskwie (gdzie piszę te słowa) niemal co wieczór spotkania z czytelnikami, bo wyszła po rosyjsku moja książka „Strategje Życia” (bez podtytułu „jak zjeść ciastko i je mieć”, bo zdaniem wydawcy odbiera powagę dzieła). Przy okazji miałem w słynnym Stowarzyszeniu „Memoriał” Master Classę, na której pokazywałem fragmenty „Obcego Ciała” z autorskim komentarzem. Normalna projekcja byłaby niemożliwa, bo mój rosyjski koproducent dostał instrukcje od finansującej, państwowej korporacji, żeby filmu nie pokazywać, mimo bardzo pochlebnych ocen krytyków, a nawet Prawosławnego Uniwersytetu w Moskwie. Niezadowolenie korporacji z filmu wiąże się z nieprzyjemnym obrazem rosyjskiego więzienia na ekranie. Muszę podać na swoją obronę, że ten obraz nie odbiega od tego, jakimi rosyjscy twórcy pokazują swoje więzienia. W dyskusji z publicznością (w Irkucku) zapamiętałem zdumiewającą pretensję ze strony Pani w średnim wieku, która zarzuciła mojemu włoskiemu bohaterowi w „Obcym Ciele”, że pozwolił swojej ukochanej wstąpić do klasztoru, zamiast po prostu użyć siły. Protestowałem samotnie, żadna feministka mnie nie wsparła.

 

 




Lista wpisów:


2017-04-18
2017-03-09
2017-01-20
2016-12-30
2016-11-14
2016-10-17
2016-09-22
2016-08-10
2016-07-13
2016-06-02
2016-03-30
2016-03-02
2015-11-27
2015-08-10
2015-06-08
2014-12-30
2014-10-09
2014-07-09
2014-04-25
2014-03-17
2014-01-14
2013-12-24
2013-10-09
2013-08-19
2013-08-01
2013-07-17
2013-07-01
2013-06-10
2013-06-04
2013-05-30
2013-05-17
2013-05-13
2013-05-06
2013-04-29
2013-04-22
Martin Scorsese - MASTERPIECES OF POLISH CINEMA BIP Kultura na Widoku